Metro 2033, Metro 2034 - Dmitry Glukhovsky
Dwa tomy niezwykłej podróży przez postapokaliptyczną wizję wyniszczonego nuklearną zagłada świata.
Tak można w skrócie napisać o powieści Metro 2033 i jej kontynuacji - Metro 2034. Dwie części, podobne a jednocześnie odmienne. W Metro 2033 wyruszamy (niczym Tolkienowski Hobbit) w podróż “tam i z powrotem”. To pierwsze skojarzenie jakie sie pojawiło u mnie podczas lektury. Książka drogi, podróży przez zadziwiający świat, niebezpieczny. W gęstniejącym mroku, którego nie sposób rozświetlić kryją się tajemnice i zagrożenia. Pomijając złych ludzi, bandytów czy rabusiów w mroku czai się zło. Czy to zmutowane stwory czy też zjawiska paranormalne. Dla mieszkańców metra, wszystko może być zagrożeniem. W swojej podróży artem, główny bohater powieści wędruje pokonując niebezpieczeństwa, poznając innych mieszkańców. Doświadcza pomocy jak i przemocy. Ale nie poddaje się - niesie ważną wiadomość. Wiadomość, która może zaważyć o losach WOGN-u, jego rodzinnego miejsca. Jego rodzinnej stacji a może i całej podziemnej sieci kanałów grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.
Najlepsza załoga słonecznego - Oleg Diwow
„Rozległa jak StarTrek, ironiczna jak Paragraf 22, mocna jak syberyjski spiryt oto Najlepsza załoga Słonecznego”
Najlepszą załogę słonecznego czytałem już jakiś czas temu. Ale do tej pory miło wspominam i wracam myślami do tej jakże rubasznej powieści o kosmosie, wojnach, intrydze. Oleg Diwow – rosyjski pisarz – stworzył powieść SF w klimatach… rosyjskich. Uderzył w rosyjskie stereotypy, dobrze nam znane – jak nadużywanie spirytu czy innego trunku. A także w wiele innych cech, charakteryzujących Rosjan. Z wymieszania tego w tyglu z fantastyką powstała przecudna powieść. Pełna rosyjskiego żaru, ciętego humoru. Wspaniałe rozrywkowe a jednak Hard-SF.
Nie będę tutaj opisywał historii – to możecie zobaczyć, gdy zerkniecie na tylna okładkę. Co dla mnie jest zatem ważne? Mimo wykorzystania ogólnie rzecz biorąc utartych schematów klasycznej SF – mamy intrygę, mamy kosmonautów (Rosjan), mamy niezwyciężone siły floty kosmicznej, mamy obcych, mamy Ziemian, mamy konflikt na płaszczyźnie władzy – Diwow stworzył niezwykle dobrze skomponowaną opowieść. Powieść wyśmiewającą, ale nie szyderczo, wciągająca, aż za bardzo, prawdziwą, ależ oczywiście że nie!
Ведьмин Век - Marina i Siergiej Diaczenko
Wszystko wygląda tak, jakby się działo w naszych czasach. Są samochody, telefony, łączność bezprzewodowa, telewizja… Ale trochę inaczej jest na świecie - wśród ludzi żyją wiedźmy, pojawiają cię też niawy. A w opozycji istnieją Inkwizytorzy, zajmujący sie problematyką wiedźm, zwłaszcza tych zainicjowanych oraz tych niezarejestrowanych. A także cugmajstrzy - odprawiający w zaświaty przywołane z powrotem dusze. W tym dziwnym świecie poznajemy kilka postaci. Niby mimochodem - poznajemy je bardzo dobrze. Dzięki temu nie są to papierowe osoby. Poznajemy ich myśli, ich przeszłość, ich motywy, uczucia. Rewelacyjne! Osobiście nie lubię książek, gdzie akcja (wartka) istnieje dla samej akcji. Jeśli nie dostanę wyrazistych postaci - to źle mi sie czyta. Tutaj - dostałem.
Tak się całkiem przypadkiem składa, że książka opowiada o przełomowych wydarzeniach. Wzrasta aktywność wiedźm. Wzrasta w nich zło. Zaczynają się jednoczyć, jakby dążyły ku czemuś, najważniejszemu… Inkwizytorzy zaczynają dostrzegać te zmiany na świecie. Zaczyna sie poszukiwanie motywów, napędzających wiedźmy. Zaczyna sie poszukiwanie odpowiedzi na pytanie - “co się ma wydarzyć?”.
Zadziwiające jak wciągła mnie lektura tej książki. Mnie, który przed tego typu opowieściami ucieka w drugi kąt pokoju. Diaczenkowie mistrzowsko mnie oplątali nicią swojej fabuły, zaintrygowali losem młodej wiedźmy, wciągnęli w historię życia głównego Inkwizytora, pokazali walkę dobra ze złem - ale nie jako podział na tych czarnych i tych białych - walkę pełną niedomówień, wahania… Aż skończyłem. A teraz… teraz świat już nie jest taki sam… to nie ja się zmieniłem, to ten świat…
