Młot na czarownice - Jacek Piekara (audiobook)
Informacje dostarczone przez:
Wydawnictwo Biblioteka Akustyczna:
Młot na czarownice - Jacek Piekara (audiobook, czyta: Janusz Zadura) ukazał sie 17 lutego 2010 roku w nakładzie 1500 egzemplarzy.
“Młot na czarownice” to przeredagowane i uzupełnione wznowienie tomu opowiadań o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie. Tym razem inkwizytora czekają nowe wyzwania, nowe zagadki, nowe walki. Starcia z wiedźmami i demonami, często gorszymi od nich heretykami i bluźniercami oraz złowrogą potęgą, która rodzi się w Watykanie. Czy by przetrwać wystarczą żarliwa wiara, stalowe nerwy i ostry niczym brzytwa umysł? Jaką cenę trzeba będzie zapłacić za współczucie okazane niewinnym ofiarom? Większości ludzi Święte Oficjum kojarzy się wyłącznie ze stosami i torturami. Niesłusznie. W sercu sługi Bożego, młotu na czarownice, płonie święty żar wiary i pragnienie służby. Miecz w ręku Pana tnie, by oddzielić plewy od ziaren, by plewy spalić w ogniu. Niektórzy wątpią, czy Chrystus rzeczywiście zstąpił z krzyża. A zwątpienie nie jest rzeczą ludzką… jest dziełem Szatana. Wątpisz? Bój się. Stosy znów zapłonęły, by ocalić sprawiedliwych i sługi Boże.
Struktura - Michał Protasiuk
Właściwie nie spodziewałem się czegoś rewelacyjnego. Tymczasem zostałem miło zaskoczony całkiem fajnym czytadłem. Niby hard SF, ale takie z dopiskiem light. Czyli - dobrze zrobiona rozrywka w klimatach fantastyki wtapiającej się własciwie w naszą codzienność. Książeczkę czyta się szybko. Czas miło mija. Fajna lektura…
Inni o książce:
Michał Protasiuk zadebiutował w 2006 roku powieścią „Punkt Omega”, wydaną przez Wydawnictwo Dolnośląskie. Po trzech latach ta sama oficyna przekazuje w nasze czytelnicze ręce kolejny tekst tego autora, „opowieść korporacyjną” – „Strukturę”. Czego możemy się po niej spodziewać?
Wydarzenia opisane w „Strukturze” rozgrywają się w niedalekiej przeszłości w Warszawie. Główny bohater, Maciej Stąpor, to właściciel niewielkiej firmy konsultingowej BRAINSoft. Prężnie działające przedsiębiorstwo niespodziewanie traci wszystkich kontrahentów, a postawiony w sytuacji patowej Maciej decyduje się przyjąć propozycję pracy w dużej korporacji InCorp. Ma dołączyć do grupy programistów pracujących nad sztuczną inteligencją. Wszystko układa się dobrze, dopóki bohater nie dostaje wiadomości od Janusza Kusia, dawnego pracownika InCorpu i nie dowiaduje się o istnieniu tajemniczej Struktury.
Epifania wikarego Trzaski - Szczepan Twardoch
Epifania wikarego Trzaski to niesamowita książka. Jej niesamowitość bierze się z wielkiego nagromadzenia szczegółów, wyśmienitego klimatu i ciekawej fabuły w małej objętości. Jednocześnie nie jest to powieść akcji, a tylko powolnie snująca się pewna historia. Historia niesamowita, ocierająca się o horror – bo na pewno wielu z czytelników uzna ją za przerażająca.
W istocie – historia jest przerażająca, ale w sposób mistyczny. Wręcz niespotykany w polskiej literaturze, zalewanej obecnie wszelaką formą fantasy lub fantastyki byle jakiej. I właśnie – ciężko dziś jednoznacznie powiedzieć, czy rozmowy z Bogiem lub Szatanem to fantastyka czy realizm nieateistyczny? Takie pytanie stawia nad tą powieścią Jacek Dukaj. Czytelnikowi pozostaje wewnętrzna odpowiedź.
Moja Afryka - Kinga Choszcz
OSTATNIA PODRÓŻ PRZEZ
BEZKRESNĄ KRAINĘ ŻYCIA I ŚMIERCI
Bardzo trudno było mi się zabrać do opisania tej książki. W grę wchodziły zbyt duże emocje. Musiałem przeczekać, wyciszyć, uspokoić. „Moja Afryka” na pewno zachwyci, zaskoczy i poruszy czytelnika. Być może nawet do łez…
Sięgając po książkę „Moja Afryka” Kingi Choszcz oczekiwałem wiele i równie wiele dostałem. Bo to bajeczna wręcz podróż autostopem po współczesnej Afryce. Afryce gorącej, rozpalonej zimowym słońcem. Afryce tętniącej życiem, nawet tam, gdzie człowiek by się go nie spodziewał. Afryce oferującej nieprzebraną ilość zapachów, smaków, kolorów. I przygód. Czytając odkrywałem ponownie ten ciemny ląd, niczym Staś podróżujący u boku Nell. Bo czytać „Moją afrykę” to jak iść przez pustynne drogi mając za przewodnika niezwykłą osobę – Kingę. Osobę, która opowiada, dziwi się, zachwyca, pokazuje i zwraca uwagę na drobne detale, niewidoczne z klimatyzowanej terenówki czy zasłonięte dla oczu turysty mieszkającego w hoteliku gdzieś na wybrzeżu przy wielkim mieście. Oto Afryka pokazana tak, jak podróż przez małe wioski i miasteczka Polski. Bez wielkomiejskiego szumu, bez blichtru sławy, błysku reporterskich fleszy. Ciekawie, z humorem.
Irek Grin - Pamiętnik diabła (2002)
Książka dość mikra objętościowo. Niepozorna. Przy okazji jednak bardzo niepokojąca. Kambodża, Korea, Wietnam, Peru, brzeg Jordanu – tak oto skaczemy sobie z autorem. Wojska dowolnego puczu, afrykańscy kacykowie, Czerwoni Khmerzy, byli faszyści, bojownicy Świetlistego Szlaku i inni podobni. Cała śmietanka światowego terroryzmu plus główni sprawcy ciągłych wojen.
Asystent znanego i uznanego fotoreportera, niejakiego Fichmanna, który przez wszystkie lata swej pracy był przez niego niezbyt ceniony, a jedynie pomiatany, zaczyna czytać pamiętniki swego szefa już po śmierci owego. Czytając, zaczyna odkrywać całą tajemnice sukcesów zdjęć tamtego. Cała misja Fichmanna, polegająca na ukazania światu krzywd innych ludzi, jawi mu się wówczas olbrzymią mistyfikacją. Mistyfikacją tworzoną na zamówienie.

