Hubert Ronek - Henryk i Bonifacy

23/07/2008 By: Tynek Kategoria: Komiks

hubert-ronek-henryk_bonifacy-2.jpgChcecie? Opowiemy wam bajkę? Są wakacje, morze jest błękitniutkie i cichutko nam szumi, nawet jeśli tylko w głowach, to i tak ze świadomością, że w każdej dowolnie wybranej chwili mamy je ot tak na wyciągnięcie ręki, tuż-tuż za rogiem… Do tego świeci nam słonko i brak na nim jakichkolwiek wrednych chmurek, nawet takich czających się daleko na horyzoncie, mogących zepsuć nam tę chwile. Jest tak sielsko-anielsko, że normalnie mogłoby się od tego aż zrobić niedobrze. Ale nie nam… Wchodzimy więc sobie w takich okolicznościach umysłu i przyrody do księgarni, gdzie każde z nas wybiera i kupuje sobie komiks, niezobowiązującą lekturę letnią na kilka chwil najbliższych. Ruszamy ku plaży, siadamy tam na ławeczkach, a niektórzy to nawet się na nich kładą. Czego chcieć więcej? To my - Mały Tynek, Charky i Smarky. Widzicie nas teraz bardzo wyraźnie w chwili słabości. Rozłożonych na ławkach w Gdyni. Nie wykorzystujcie tego w przyszłości. Więcej nam nie trzeba. Taka to prosta instrukcja do naszych modeli.

(więcej…)

Jason Lutes - Karuzela głupców

19/07/2008 By: Tynek Kategoria: Komiks

Jason Lutes - Karuzela głupcówTen komiks początkowo wywołał zgrzyt – pierwsza plansza, a we mnie niechęć do zbytniej czułostkowości szoruje widelcem po talerzu. Gęsia skórka wychodzi, uszy składają się do środka, oczy odwracają, szukają innych bodźców. Brrrr… Na szczęście przewróciłam kartkę. I nie skończyło się na jednej, gdyż zamarłam, widząc czarno-białe rysunki, które były jak złoty kluczyk do skrzyneczki mojej podświadomości, a początkowy dysonans dźwiękowy zmienił się w nieśmiałe scratche, by ostatecznie rozkołysać mnie DJ-ską wirtuozerią. Dawno już nie widziałam obrazów, które tak dotkliwie oddawałyby stratę. Niechcianą i bolesną jak amputacja kończyny w alkoholowej narkozie, po których na dodatek zostają kac i bóle fantomowe. 

„Karuzela głupców” to pierwszy komiks Jasona Lutesa. Nie wiem, czy rzeczywiście zdobył on licznych wyznawców (jeśli wierzyć przedmowie, możemy mówić o swoistym lutesoizmie), ale następne dzieło – „Berlin. Miasto kamieni” – znalazło się niby wśród szczytowych osiągnięć komiksowych XX wieku w sumie bardzo opiniotwórczej gazety amerykańskiej, magazynu „Time”. Potem autor/artysta (nie bójmy się tego wyrazu) wydał jeszcze komiks o Houdinim, a chyba już w mijającym roku Lutes pokusił się o kontynuację „Berlina” (wybaczcie oględność, ale w morzu Bałtyckim i wielce utrudniającym wakacyjny odpoczynek deszczyku, zalewającym nas tu dzień w dzień, utonęła moja szczegółowość teleturniejowo-biograficzna, a może tylko ją wyłączyłam, by nic jej nie uszkodziło?). Lutes jest już w każdym razie komiksową sławą, i wcale temu się nie dziwię.

(więcej…)

Kurczak ze śliwkami - Marjane Satrapi

21/06/2008 By: Tynek Kategoria: Komiks

Kurczak ze śliwkami - Marjane SatrapiDostałam wreszcie od małej zwariowanej Tigi „Kurczaka ze śliwkami” Marjane Satrapi. Niedziela (po sobotnim koncercie Dub Pistols) była ciężka, więc myślałam, że wybuchy śmiechu odgonią afterkową nadwrażliwość i pochłaniający spleen.

I co? Satrapi zafundowała mi psychiczny nokaut. Bo ten komiks to ni mniej, ni więcej tylko egzystencjalny kałasznikow, strzelający drażliwymi pytaniami o to, co nadaje sens życiu (a znajdźcie mi takiego, dla którego ten temat jest przyjemny jak „Leniwa niedziela”).

Bohaterem kolejnego odcinka rodzinnej sagi Marjane Satrapi (tego, kto nie wie, o co chodzi z tą sagą i kto to w ogóle jest Satrapi, odsyłam do mojej wcześniejszej recenzyjki – parę słów tam pisnęłam i nie chce mi się powtarzać) jest wujek matki autorki, mistrz gry na tarze – Nasser Ali (tar to instrument strunowy, niech wam się z tarą do prania nie myli, jeśli ktoś jeszcze w ogóle takową pamięta).

(więcej…)

Wyszywanki - Marjane Satrapi

09/06/2008 By: Tynek Kategoria: Komiks

Wyszywanki - Marjane Satrapi Ostatnio wpadł w moje łapki komiks rozmiarów niewielkich. Jakoś bez entuzjazmu go przyhołubiłam, bo o ile nazwisko „Satrapi” milutko mi zabrzmiało, o tyle tytuł „Wyszywanki” otworzył mi w głowie szufladkę pod hasłami: szkoła podstawowa, ZPT, totalna zaklejająca nuuuda. I jak po czymś takim nie odłożyć dziełka na półkę? Ale darowanemu komiksowi nie patrzy się w tytuł tylko (jakieś elementarne zasady przyzwoitości trzeba zachować). Zerknęłam więc za okładkę, żeby coś tam czytnąć, i… skończyłam tuż przed jej drugą częścią. A potem szybko dałam dziełko do przeczytania mojej ulubionej koleżance, która… komiksów nie lubi. Po dłuższym czasie mojej gimnastyki lingwistycznej, godnej przedwojennych czeskich komiwojażerów, dziewczę złote zerknęło za okładeczkę. Kolejne jej wybuchy śmiechu potwierdziły moją tezę: tego komiksu nie da się nie lubić (chyba że jest się mężczyzną. Wiem, twierdzenie ryzykowne, nieuzasadnione niczym, bo testów na grupie docelowej z chromosomami X i Y nie przeprowadziłam, ale jakoś tak mi moja kobieca intuicja mówi).

(więcej…)

Balsamista, tom 2 (Mitsukazu Mihara)

Balsamista, tom 2 (Mitsukazu Mihara)Każdy, kto stracił kogoś bliskiego, musi zmierzyć się z uczuciem żalu i pustki. Inaczej cierpi matka, której umarło dziecko, inaczej kobieta żegnająca ukochanego. Przystosowanie się do nowego stanu rzeczy bywa trudne, czasem wręcz niemożliwe. Zdarzają się również sytuacje, kiedy czyjaś śmieć pozwala żyjącym rozpocząć nowy etap w życiu.

Mamiya Shinjirō wykonując swoją pracę pomaga nie tyle zmarłym, co ich żyjącym krewnym. Kiedyś on też potrzebował zrozumienia i akceptacji. Wtedy na jego drodze pojawiła się ekscentryczna i niezwykła osoba.

Źródło: Wydawnictwo Hanami

Koziorożec, tom 1, Obiekt

23/05/2008 By: SK Kategoria: Fantastyka, Komiks, Science-Fiction

Koziorożec, tom 1, ObiektKoziorożec - Obiekt to pierwszy tom cyklu Koziorożec (a jakżeby inaczej!). I jak to w tomach pierwszych zwykle bywa, zostajemy wprowadzeni w pewien tajemniczy, mroczny świat, żyjący własnym uporządkowanym życiem. Wtem! pojawia się nasz Koziorożec - człowiek bez pamięci, człowiek znikąd. I akcja zaczyna się powoli rozkręcać, aby z końcem tego zeszytu pędzić na złamanie karku.

Motyw - z utrata pamięci i przybyszem znikąd - trochę oklepany, stary jak świat, trochę już nudny, mało odkrywczy, irytujący czasem. Ale z kolei dający wielkie możliwości i wiele sposobów na wytłumaczenie w kolejnych tomach o co chodzi, skąd Koziorożec pochodzi i kim jest. Bo to, że nie jest tym, kim wydaje się być niejako jesteśmy od początku przekonani.

Pierwszy zeszyt nie poraził mnie, nie wciągnął. Owszem, bardzo fajnie narysowany. Pisze fajnie, bo mnie sie podoba tego typu kreska. choć nie każdemu musi. To rzecz gustu.

(więcej…)

Armada, tom 3, W trybach rewolucji

22/05/2008 By: SK Kategoria: Fantastyka, Komiks, Science-Fiction, Space opera

Armada, tom 3, W trybach rewolucjiArmada - W trybach rewolucji to trzeci zeszyt duetu Jean-David Morvan (scenarzysta) i Philippe Buchet (rysownik), twórców Armady i seksownej bohaterki, jedynej w swoim rodzaju, Navis.

Tym razem Armada wysyła Navis z misją na pewną planetę. Niepokój Armady wzbudziło nagłe pojawienie się na tej planecie, oznaczonej tylko katalogowym symbolem, humanoidalnego gatunku. Samo pojawienie się takiego gatunku nie wzbudziłoby niepokoju. Jednak w tym przypadku ewolucja wygląda na zbyt szybką. Zbyt mało lat upłynęło na planecie, aby wykształcił się i rozwinął zaawansowaną technikę jakikolwiek gatunek.

Planeta, na którą przybywa Navis jest na skraju rewolucji. Romantyczny buntownik stara się porwać tłumy przeciwko kaście rządzącej. Rządzącej i najwyraźniej uprowadzającej niektórych mieszkańców tej planety. W ten sposób został porwany brat naszego rewolucjonisty. Słuch po nim zaginął. Jak po każdym zabranym przez władzę obywatelu…

Armada, tom 2, Kolekcjoner

18/05/2008 By: SK Kategoria: Komiks, Science-Fiction, Space opera, Takie tam...

Armada, tom 2, KolekcjonerDrugi tom komiksu Armada pt. “Kolekcjoner” wprowadza nas w świat Armady. Wprowadza - bo zaczynamy poznawać politykę tego “organizmu”. A gdzie jest polityka, tam jest intryga. Tam ludzie czy raczej istoty przy władzy zaspokajają swoje zachcianki wykorzystując stanowisko, wpływy, możliwości. I nawet jeśli robią coś złego, nagannego to… jeśli są ważni dla Armady - nic im nie grozi. Ot, Armada przymknie oko na niekoniecznie legalne i niekoniecznie nieszkodliwe hobby senatora, negocjatora, czy kogoś “z towarzystwa”.

I tym razem Navis wpląta się całkowicie przypadkowo w tego typu intrygę. I choć wyjdzie z tego trochę poobijana - nic poważnego jej się nie stanie. W koncu tyle kolejnych odcinków przed nami :)

Wilq Superbohater - 13. Morderczy bluszcz na przednim siedzeniu

By: SK Kategoria: Komiks, Takie tam..., Varia

Wilq Superbohater - 13. Morderczy bluszcz na przednim siedzeniuTylko dla dorosłych. Zawiera wulgaryzmy.

Komiksy z Wilqiem albo się kocha, albo nienawidzi. Ci co kochają kupują kolejne odcinki i ze znajomymi rozmawiają cytatami z Wilqa, jak inni to samo robią cytując kultowego Miśia. A ci co nienawidzą… bulwersują się wtedy. Dziwnym nie jest. Oto kolejny Wilku w moich rękach wzbudził sporą dawkę śmiechu.

W trzynastym zeszycie “Długi dzień na bolkowej kępie” - odcinek w którym Wilku superbohater staje w obronie brodatych i wyprawia się na znikniętą bezludną wyspę Bolko. “Dwa skoki” to właściwie etiuda o gangsterce w Opolu i trudnych do powstrzymania napadach rabunkowych na opolskie Kioseki.

(więcej…)

Konrad i Paul. Big dick.

17/05/2008 By: SK Kategoria: Aktualności, Informacje wydawnicze, Komiks, Takie tam..., Varia

Konrad i Paul. Big dick.Jak już jesteśmy (poniekąd) przy komiksie i pewnej popkulturze czy może subkulturze (czytających obrazki) to jako ciekawostkę napisze, że Konrad i Paul - Big Dick to pierwszy komiks gejowski, jaki pojawił się na polskim rynku. Nie, żebym jakoś sympatyzował z liberalno-wyzwoleńczą frakcją polskich gejów (i/lub/oraz lesbijek). Urzekło mnie mianowicie to, że geje nie gęsi a swój komiks (od ponad 15 lat) mają. Czyż to nie jest piękne jak tęczowa rewolucja?

Informacje o komiksie:

Konrad i Paul pojawili się po raz pierwszy w 1990 roku w czasopiśmie “Magnus”, są razem już od ponad 15 lat, a kroniki ich gejowskiego dnia codziennego zapełniły już niejedną książkę. Oto zbiór najwcześniejszych odcinków.

(więcej…)

Arigato, nr 1

Arigato, nr 1Arigato to (pierwszy?) polski magazyn poświęcony ajzatyckiemu komiksowi i animacji. I sam ten fakt sprawia, ze jest to obiecujące wydarzenie. Obiecujące, bo przybliży nam to, co odległe a wspaniałe. Jednak z och-i-ach powstrzymam się do czasu zapoznania z pierwszym numerem…

Redakcja Arigato obiecuje, że strona internetowa magazynu pojawi się pod koniec maja 2008 roku. Tymczasem działa już forum.

Strona Magazynu Arigato:
www.magazyn-arigato.com.pl

Armada, tom 1, Ogień i popiół

Armada, tom 1, Ogień i popiółZnalazłem zakurzone pudło ze starymi komiksami. I tak się zaczęło. W czasach, gdy ja czytałem komiksy było ich niewiele. A to znalezisko sprowokowało mnie do jednego - zobaczyć co teraz się wydaje, co można kupić, przeczytać i czy jeszcze coś takiego jak komiks “mnie kręci”.

W ten oto sposób, po mało wybrednym wyszukiwaniu zdecydowałem się na SF i pierwszą część cyklu Armada. Bo to space opera. Bo jest bohaterka - agent kosmiczny. Bo są kosmici. Bo zapowiada sie wielka przygoda. Bo Egmont wydał wznowienie z nową wersją okładki w ślicznych zielonych kolorach. Bo ponieważ tak!

A wrażenia? Armada - co stało sie dość szybko jasne dla mnie to całkiem sympatyczne comedy science fiction i… o dziwo, nie odrzuciło mnie to od przeczytania i od obejrzenia tego komiksu. Zagłębiłem się w lekturze. Spodobało mi się. Więc komiksy po latach można czytać i sprawia to przyjemność! Wygląda na to, że skuszę się na kolejny tom…

Z okładki:

Krążowniki, statki admiralskie, transportowce wojenne, moduły techniczne… Armada to konwój tysięcy statków kosmicznych poszukujących nowych form życia na nieznanych planetach. Statki Armady zamieszkiwane są przez stworzenia pochodzące ze wszystkich stron galaktyki. W gronie kosmicznych podróżników jest nawet jeden człowiek - Navis. Młoda agentka wywiadu Armady.

Wilq - Złowrodzy mimo wszystko

11/05/2008 By: SK Kategoria: Komiks, Strony WWW, Takie tam..., Varia

Wilq - Złowrodzy mimo wszystkoWilq superbohater to to doskonała postać komiksowego bohatera, doskonały w formie, imponujący w treści obraz polskiego superbohatera, kogoś kto wyrósł w blokowisku, a jednak świat jest dla niego jedną wielką przygodą.

Od lat na kartach mniejszych lub większych komiksów śledzimy te fascynujące przygody Wilq i jego przyjaciół. I choć akcja przeważnie osadzona jest, tak jak w przypadku mini-komiksu “Złowrodzy mimo wszystko“, w polskich realiach to przyciąga ona jak magnes. Nie byłoby to możliwe gdyby nie refleksyjna forma wypowiedzi bazujących na obserwacji absurdów otaczającego nas świata. Prostota formy wypowiedzi Wilq odzwierciedla głębokie przemyślenia nad naturą życia i egzystencji w kosmosie polskiego świata, pełnego superbohaterów i ponadprzeciętnych istot. I jakby to o tym zachwycającym komiksie powiedział Entombed (dzieci nie czytajcie, wulgaryzmy) “Ch*ja tam zachwyca” (dzieci już mogą czytać dalej). Kliknij i zobacz: Wilq - Złowrodzy mimo wszystko (gif)

;)

Strona o Wilq i jego srady-dupady: www.wilq.pl

Balsamista, tom 1 (Mitsukazu Mihara)

04/05/2008 By: SK Kategoria: Informacje wydawnicze, Komiks, To chcę przeczytać...

Balsamista, tom 1 (Mitsukazu Mihara)Balsamista to opowieść o śmierci, a raczej o tym, co czują ludzie, kiedy odchodzi ktoś bliski. Smutek, żal, rozgoryczenie. Te bolesne doświadczenia ciężko jest opisać. Balsamowanie zwłok daje żyjącym możliwość pożegnania się i pomaga w zachowaniu jak najlepszych wspomnień o zmarłym.

Dla Mamiya Shinjirō bycie balsamistą to coś więcej niż praca. Wdzięczność rodzin zmarłych i poczucie robienia czegoś ważnego to pozytywne strony tego zawodu. Jednakże jest jeszcze aspekt negatywny wynikający z codziennego obcowania ze śmiercią…

W 2007 roku na podstawie komiksu Balsamista powstał serial telewizyjny, który wyemitowała telewizja TV Tōkyō.

Źródło: Wydawnictwo Hanami

Nowa Fantastyka Numer 7 (286) Lipiec 2006, cena 7,90zł

04/08/2006 By: SK Kategoria: Fantastyka, Komiks, Opowiadanie, Prasa, Publicystyka

Na początku będzie o deformacji. To jakaś mania albo ludzie od składu mają coś z oczami lub monitorami. Publicystyka wydrukowana jakąś taką czcionką ściśniętą. Czyta się to źle, oczy bolą, miniaturyzacja, zero przyjmności. Za to znow w opowiadanisch czcionka nieforemna inaczej, zać rozciągnieta na boki i splaszczona. Wlaściwie cala NF to przegląd możliwych deformacji czcionek. Na co to komu? Tylko przeszkadza. Odwraca uwage od treści (a moze to o to chodziło?)

(więcej…)

Science-Fiction, Fantasy i Horror; Numer 9; lipiec 2006; cena 6,99 zł

OPOWADANIA

Hipoteza śladu
Urbaniuk & Orbitowski

Najdłuższe i najlepsze opowiadanie całego numeru. Niestety, jak dla mnie średnio-średnie. Wspaniały temat na więcej mistycyzmu został bezdusznie potraktowany. Nie wiem, może to było zamierzeniem autorów. Jednakże na dobre nie wyszło opowiadaniu. Ech, szkoda, bo w klimatach mi bliskich, krakowskich, się całość dzieje. Podsumowując - cienizna.

(więcej…)

Wieczna wojna - komiks na podstawie powieści Joe Haldemana

22/02/2006 By: SK Kategoria: Komiks

Wieczna wojna - komiksNa podstawie książki “Wieczna Wojna” powstał 3-częściowy komiks. Moim zdaniem bardzo udany sam w sobie, zarówno z ciekawą “kreską” jak i całą opowieścią.

Warto tutaj zaznaczyć, że książka w dużej mierze odzwierciedla uczucia autora, który wrócił z wojny w Wietnamie. Widział tam bezsensowną rzeź, a nie widział właściwie ani jej początku i przyczyny ani sensu i końca. Żółtki byli dla niego jak kosmici - całkiem inna rasa, całkiem inne podejście, całkiem inne zachowania - wielkie starcie indywidualistycznej kultury zachodu, maszerującej na wojnę kontra masa jednolitych kolektywnie współpracujących przeciwników. Echa tej wojny to właśnie Książka Haldemana. Cóż… może tak chciał swoją wizję świata sci-fi przedstawić - aby zrobić całość bardziej “fantastyczna” - a nie żeby to była kolejna książka weterana z Wietnamu, opisująca po raz kolejny wojnę w Wietnamie.

Jednak tak jak zaznaczyłem, to nie jest najważniejsze w tym co napisał a co później trafiło na karty tego wyśmienitego komiksu. Najważniejszy jest przekaz, że każda wojna jest bezsensowna i że podstawą rozwiązywania konfliktów jest dialog i znalezienie wspólnego języka. A nie tłuczenie do siebie z coraz mocniejszych i groźniejszych pukawek…