Nowa Fantastyka 6/2008
Numer czerwcowy NF może się podobać – jest dość przyzwoity na pewno lepszy od numeru majowego. Nie wspominając, że na głowę bije numer pożal-się-boże specjalny 2/2008.
Zacznijmy od publicystyki. Na początku ciekawy felieton pt. „Cała zamonia czyta dzieciom” o bohaterach odpowiednich dla dzieci i innych młodych czytelników. Ciekawy przegląd, na pewno pomocny będzie rodzicom, którzy mają swoje pociechy w wieku około czytelniczym. Następnie ciekawy i całkiem długi wywiad Konrada Walewskiego z Kelly Link.
Recenzja Miasta szaleńców i świętych na Tawernie RPG
Na portalu tawerna.rpg.pl pojawiła się recenzja Miasta szaleńców i świętych Jeffa VanderMeera autorstwa Pawła Czykwina:
Miasto szaleńców i świętych nie jest lekturą dla każdego. Nie dlatego, że tytuł sugeruje psychozę czy niezrozumiałe wizje. Raczej z powodu bycia swoistą encyklopedią, przewodnikiem po zagadkowym mieście Ambergris. Miejscami ciężko przebrnąć przez stronice tej książki, jednak tym, którzy tego dokonają, otworzy się fascynujący, złożony świat.
Niniejsza pozycja jest zbiorem opowiadań, kompletnie innym od tych, na które można trafić wybierając na chybił trafił książkę w księgarni. Pisarz bawi się tu nie tylko treścią, ale i formą prezentowanych utworów. Czytelnik jest przy tym jak najszczelniej odgradzany od świata rzeczywistego. Nawet przedmowa przedstawia VanderMeera jako jednego z bohaterów Ambergris. Znani z nazwiska pisarze zyskują tu nowe role, a zawieszenie niewiary z każdą kolejną stroną pogłębia się coraz bardziej. Tylko w jednym, wyjątkowo przewrotnym opowiadaniu na chwilę zyskujemy to, co znamy, by jeszcze bardziej skonfundowani powrócić na główne tory opowieści.
Koziorożec, tom 1, Obiekt
Koziorożec - Obiekt to pierwszy tom cyklu Koziorożec (a jakżeby inaczej!). I jak to w tomach pierwszych zwykle bywa, zostajemy wprowadzeni w pewien tajemniczy, mroczny świat, żyjący własnym uporządkowanym życiem. Wtem! pojawia się nasz Koziorożec - człowiek bez pamięci, człowiek znikąd. I akcja zaczyna się powoli rozkręcać, aby z końcem tego zeszytu pędzić na złamanie karku.
Motyw - z utrata pamięci i przybyszem znikąd - trochę oklepany, stary jak świat, trochę już nudny, mało odkrywczy, irytujący czasem. Ale z kolei dający wielkie możliwości i wiele sposobów na wytłumaczenie w kolejnych tomach o co chodzi, skąd Koziorożec pochodzi i kim jest. Bo to, że nie jest tym, kim wydaje się być niejako jesteśmy od początku przekonani.
Pierwszy zeszyt nie poraził mnie, nie wciągnął. Owszem, bardzo fajnie narysowany. Pisze fajnie, bo mnie sie podoba tego typu kreska. choć nie każdemu musi. To rzecz gustu.
Armada, tom 3, W trybach rewolucji
Armada - W trybach rewolucji to trzeci zeszyt duetu Jean-David Morvan (scenarzysta) i Philippe Buchet (rysownik), twórców Armady i seksownej bohaterki, jedynej w swoim rodzaju, Navis.
Tym razem Armada wysyła Navis z misją na pewną planetę. Niepokój Armady wzbudziło nagłe pojawienie się na tej planecie, oznaczonej tylko katalogowym symbolem, humanoidalnego gatunku. Samo pojawienie się takiego gatunku nie wzbudziłoby niepokoju. Jednak w tym przypadku ewolucja wygląda na zbyt szybką. Zbyt mało lat upłynęło na planecie, aby wykształcił się i rozwinął zaawansowaną technikę jakikolwiek gatunek.
Planeta, na którą przybywa Navis jest na skraju rewolucji. Romantyczny buntownik stara się porwać tłumy przeciwko kaście rządzącej. Rządzącej i najwyraźniej uprowadzającej niektórych mieszkańców tej planety. W ten sposób został porwany brat naszego rewolucjonisty. Słuch po nim zaginął. Jak po każdym zabranym przez władzę obywatelu…
Księga jesiennych demonów - Jarosław Grzędowicz
“Księga jesiennych demonów” Jarosława Grzędowicza to zbiór opowiadań, które naprawdę czyta się z przyjemnością. W zasadzie tylko jedno opowiadanie pt. “Klub absolutnej karty kredytowej” zupełnie, a raczej nie do końca do mnie trafiło, pozostałe opowiadania były zdecydowanie w moim guście i trzymały mniej więcej równy poziom, a niektóre niemal wprawiły mnie w zachwyt . Dopóki nie sięgnęłam po tę książkę byłam święcie przekonana, że dialogi to podstawa dobrego opowiadania czy książki, jednak po lekturze “księgi jesiennych demonów” doszłam do wniosku, że nic bardziej mylnego. W tej książce autor rewelacyjnie snuje opowieść z dialogu czyniąc jakby tylko dopełnienie, a w niektórych opowiadaniach dialog występuje wręcz marginalnie i mimo to opowieść nic nie traci ze swego uroku, tak naprawdę nawet zyskuje. Chyba najbardziej widać to w opowiadaniu “Czarne motyle”, które notabene wręcz mnie zachwyciło. Jak dla mnie to najlepsze opowiadanie tej książki, od początku do końca utrzymane w klimacie, który wyjątkowo podziałał na moją wyobraźnię i wzbudził pokłady uczuć, których nawet nie spodziewałam się mieć podczas lektury opowiadań grozy. Natomiast prolog połączony z epilogiem w jedną całość nieźle zaskoczył mnie zakończeniem, przyznam, że nie spodziewałam się takiego finału. Krótko mówiąc “Księga jesiennych demonów” z mojej strony jak najbardziej godna polecenia!

